W swoją pierwszą trasę z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy wyruszyła 11 grudnia 1927 roku. Była pierwszą na ziemiach polskich linią pociągu elektrycznego. W czasie okupacji woziła szmuglowaną do miasta żywność. Była też ważnym elementem konspiracji, służyła do przewozu broni, radiostacji. Dawała schronienie polskim inteligentom, którzy byli tu zatrudniani jako np. konduktorzy.
Kolejka niedokończona
Wszystko zaczęło się w Komorowie. To właśnie tu wypadał środek trasy Warszawa - Grodzisk i tu powstał pierwszy budynek stacyjny. Ze zdjęcia tam umieszczonego patrzy na nas dwóch mężczyzn: dyżurny ruchu - Polak - oraz Szwed zakładający prąd. - Było zapowiedziane, że do końca 1927 roku należy oddać kolejkę. Te 32 kilometry z Warszawy do Grodziska, pierwszy etap - słyszymy w reportażu. Drugi etap, z Grodziska do Żyrardowa, nigdy nie powstał. Wszystko przez wybuch II wojny światowej. Przed Żyrardowem, w Radziejowicach, pozostały wiadukty.
Budowa prowadzona była z udziałem kapitału angielskiego. Do kraju, z zagranicy, zwożono pociągami materiały, których tu na miejscu nie można było dostać. - Budowali od podstaw, od trakcji, poprzez szyny, podkłady, słupy drewniane - wylicza gość reportażu. W latach 70. słupy drewniane wymieniono na metalowe i one służą do dziś. - Żeby tramwaje kupić od Anglików, musieliśmy w roku 1918 utworzyć spółkę "Siła i Światło". Spółka dała pieniądze, za które kupiliśmy dwie elektrownie i czterdzieści wagoników - dodaje.
Zobacz też:
I przyszła okupacja
Doniosłą rolę kolejka odgrywała podczas II wojny światowej. Obraz tamtych dni wyłania się choćby z relacji Jarosława Iwaszkiewicza, znakomitego polskiego pisarza: "Nie tylko w gronie jej pracowników znaleźli schronienie ludzie wybitni i bardzo zaangażowani organizacyjnie. Ale w samej kolejce, w każdym jej wagonie, podczas ówczesnych podróży wywiązywała się solidarność i zespołowość jedyna w świecie, która we wspomnieniu jest czymś zupełnie osobliwym". Każdy, kto wchodził do wagonu, miał poczucie, że kontrolerzy roztaczają nad nim swoją niewidzialną, ale odczuwalną opiekę.
W budynku stacyjnym w Milanówku zorganizowano Dworcowy Punkt Przyjmowania Rannych. Przywożono tu osoby z Warszawy i Pruszkowa, a za organizację odpowiadał doktor Franciszek Bohdanowicz. W pracy wspierały go m.in. siostry urszulanki oraz Polski Czerwony Krzyż. W styczniu 1945 Niemcy wysadzili elektrownię w Pruszkowie. Kolejkę reaktywowano jednak już w lutym, w maju natomiast powróciła na trasę z Warszawy do Milanówka i Grodziska. Była wówczas pierwszym masowym środkiem komunikacji w stolicy.
Bo ona miała duszę...
Po wojnie, w 1947 roku, została upaństwowiona i wtedy zmieniona została jej nazwa z EKD na WKD - Warszawską Kolej Dojazdową. Pasażerowie zgodnie przyznają, że wtopiła się ona w lokalny krajobraz: jeżdżono nią na niedzielne wycieczki, w niej kojarzyły się pary, które później nierzadko wspólnie stawały przed ołtarzem. Na przełomie lat 60. i 70. wycofano stary tabor, zastępując go nowoczesnym. Podczas stanu wojennego była wykorzystywana przez konspiratorów. - Pamiętam, jak dostawałam ulotki, które się rozkładało w kolejce. Pamiętam też takie podróże po godzinie policyjnej. Leżeliśmy z mężem na podłodze, u maszynisty w kabinie, i wysadzał nas w Podkowie Leśnej - wspomina pani Maria. Mieszkańcy Milanówka i Grodziska kolejką jeździli do Podkowy, gdzie odbywały się msze za ojczyznę.
W kościele św. Krzysztofa swoje kazania wygłaszał ksiądz Leon Kantorski. Jeżdżono również na spotkania z aktorami, ludźmi świata niezależnej nauki i kultury. Obecnie kolejka należy do Konsorcjum Samorządowego, w skład którego wchodzą samorząd woj. mazowieckiego i samorządy gmin, przez które biegnie kolejka WKD. Osoby, które pamiętają tabor z ubiegłego wieku, nie mają wątpliwości, że dziś kolejka stała się po prostu środkiem transportu. Wtedy miała prawdziwą duszę. - Pamiętam pana, który grał na akordeonie, był pan, który w kolejce śpiewał. (...) Wszyscy się znali, ci ludzie byli zupełnie inni niż dzisiaj: mieli swoje zasady, mieli klasę. Według naszej ówczesnej kolejki można było ustawiać zegarki, taka była punktualna - podkreśla jedna z rozmówczyń Grażyny Wielowieyskiej.
Elektryczne Koleje Dojazdowe
Tytuł reportażu: "Kolejka"
Autor: Grażyna Wielowieyska
Data emisji: 30.11.2021
Godzina emisji: 23.10
mg