"Kolejka" - reportaż Grażyny Wielowieyskiej [POSŁUCHAJ]

Data publikacji: 01.12.2021 10:11
Ostatnia aktualizacja: 01.12.2021 10:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W swoją pierwszą trasę z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy EKD wyruszyła 11 grudnia 1927 roku
W swoją pierwszą trasę z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy EKD wyruszyła 11 grudnia 1927 roku, Autor - Grażyna Wielowieyska
Pisali o niej Iwaszkiewicz, Gałczyński, Młynarski. Występowała w filmach, między innymi w "Zakazanych piosenkach", "Pożegnaniach", serialu "Dom". Była czymś więcej, niż tylko środkiem transportu. Pięknie łączyła ze sobą ludzi z okolicznych miejscowości. Mowa o EKD, czyli Elektrycznych Kolejach Dojazdowych.

Czytaj też:
EN_01286251_7205 Bristol 1200.jpg
Tajemnice Hotelu Bristol. "Hotel z duszą" - reportaż Grażyny Wielowieyskiej [POSŁUCHAJ]

W swoją pierwszą trasę z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy wyruszyła 11 grudnia 1927 roku. Była pierwszą na ziemiach polskich linią pociągu elektrycznego. W czasie okupacji woziła szmuglowaną do miasta żywność. Była też ważnym elementem konspiracji, służyła do przewozu broni, radiostacji. Dawała schronienie polskim inteligentom, którzy byli tu zatrudniani jako np. konduktorzy.


POSŁUCHAJ

27:22

"Kolejka" - reportaż Grażyny Wielowieyskiej [POSŁUCHAJ]

 

Kolejka niedokończona

Wszystko zaczęło się w Komorowie. To właśnie tu wypadał środek trasy Warszawa - Grodzisk i tu powstał pierwszy budynek stacyjny. Ze zdjęcia tam umieszczonego patrzy na nas dwóch mężczyzn: dyżurny ruchu - Polak - oraz Szwed zakładający prąd. - Było zapowiedziane, że do końca 1927 roku należy oddać kolejkę. Te 32 kilometry z Warszawy do Grodziska, pierwszy etap - słyszymy w reportażu. Drugi etap, z Grodziska do Żyrardowa, nigdy nie powstał. Wszystko przez wybuch II wojny światowej. Przed Żyrardowem, w Radziejowicach, pozostały wiadukty.

Budowa prowadzona była z udziałem kapitału angielskiego. Do kraju, z zagranicy, zwożono pociągami materiały, których tu na miejscu nie można było dostać. - Budowali od podstaw, od trakcji, poprzez szyny, podkłady, słupy drewniane - wylicza gość reportażu. W latach 70. słupy drewniane wymieniono na metalowe i one służą do dziś. - Żeby tramwaje kupić od Anglików, musieliśmy w roku 1918 utworzyć spółkę "Siła i Światło". Spółka dała pieniądze, za które kupiliśmy dwie elektrownie i czterdzieści wagoników - dodaje.

Zobacz też:

I przyszła okupacja

Doniosłą rolę kolejka odgrywała podczas II wojny światowej. Obraz tamtych dni wyłania się choćby z relacji Jarosława Iwaszkiewicza, znakomitego polskiego pisarza: "Nie tylko w gronie jej pracowników znaleźli schronienie ludzie wybitni i bardzo zaangażowani organizacyjnie. Ale w samej kolejce, w każdym jej wagonie, podczas ówczesnych podróży wywiązywała się solidarność i zespołowość jedyna w świecie, która we wspomnieniu jest czymś zupełnie osobliwym". Każdy, kto wchodził do wagonu, miał poczucie, że kontrolerzy roztaczają nad nim swoją niewidzialną, ale odczuwalną opiekę.

W budynku stacyjnym w Milanówku zorganizowano Dworcowy Punkt Przyjmowania Rannych. Przywożono tu osoby z Warszawy i Pruszkowa, a za organizację odpowiadał doktor Franciszek Bohdanowicz. W pracy wspierały go m.in. siostry urszulanki oraz Polski Czerwony Krzyż. W styczniu 1945 Niemcy wysadzili elektrownię w Pruszkowie. Kolejkę reaktywowano jednak już w lutym, w maju natomiast powróciła na trasę z Warszawy do Milanówka i Grodziska. Była wówczas pierwszym masowym środkiem komunikacji w stolicy.

Bo ona miała duszę...

Po wojnie, w 1947 roku, została upaństwowiona i wtedy zmieniona została jej nazwa z EKD na WKD - Warszawską Kolej Dojazdową. Pasażerowie zgodnie przyznają, że wtopiła się ona w lokalny krajobraz: jeżdżono nią na niedzielne wycieczki, w niej kojarzyły się pary, które później nierzadko wspólnie stawały przed ołtarzem. Na przełomie lat 60. i 70. wycofano stary tabor, zastępując go nowoczesnym. Podczas stanu wojennego była wykorzystywana przez konspiratorów. - Pamiętam, jak dostawałam ulotki, które się rozkładało w kolejce. Pamiętam też takie podróże po godzinie policyjnej. Leżeliśmy z mężem na podłodze, u maszynisty w kabinie, i wysadzał nas w Podkowie Leśnej - wspomina pani Maria. Mieszkańcy Milanówka i Grodziska kolejką jeździli do Podkowy, gdzie odbywały się msze za ojczyznę.


Czytaj też:
Tilsowie.jpg
"Rybacy" - reportaż Grażyny Wielowieyskiej [POSŁUCHAJ]

W kościele św. Krzysztofa swoje kazania wygłaszał ksiądz Leon Kantorski. Jeżdżono również na spotkania z aktorami, ludźmi świata niezależnej nauki i kultury. Obecnie kolejka należy do Konsorcjum Samorządowego, w skład którego wchodzą samorząd woj. mazowieckiego i samorządy gmin, przez które biegnie kolejka WKD. Osoby, które pamiętają tabor z ubiegłego wieku, nie mają wątpliwości, że dziś kolejka stała się po prostu środkiem transportu. Wtedy miała prawdziwą duszę. - Pamiętam pana, który grał na akordeonie, był pan, który w kolejce śpiewał. (...) Wszyscy się znali, ci ludzie byli zupełnie inni niż dzisiaj: mieli swoje zasady, mieli klasę. Według naszej ówczesnej kolejki można było ustawiać zegarki, taka była punktualna - podkreśla jedna z rozmówczyń Grażyny Wielowieyskiej.


. .

Elektryczne Koleje Dojazdowe

Tytuł reportażu: "Kolejka"

Data emisji: 30.11.2021 

Godzina emisji: 23.10

mg

cover
Odtwarzacz jest gotowy. Kliknij aby odtwarzać.